ul. Zielone Sady 3/23, Tarczyn tel. 793 366 868
Nasza psychika potrafi tworzyć różne sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami. Jednym z bardziej subtelnych i jednocześnie fascynujących mechanizmów jest tzw. psychiczny azyl, pojęcie wprowadzone przez brytyjskiego psychoanalityka Johna Steinera. Choć nazwa może brzmieć spokojnie i kojąco, w rzeczywistości kryje się za nią złożony proces, który niekoniecznie służy naszemu rozwojowi.
Czym jest psychiczny azyl?
Psychiczny azyl to taki „wewnętrzny schron”, do którego wycofujemy się, kiedy rzeczywistość staje się zbyt trudna, bolesna lub przytłaczająca. Nie jest to zwykła fantazja czy chwilowe oderwanie się od problemów. To raczej trwały stan psychiczny, w którym osoba unika kontaktu z realnymi emocjami, relacjami i konfliktami. W takim azylu można czuć się względnie bezpiecznie, ale ceną jest ograniczenie kontaktu z rzeczywistością, zarówno z innymi ludźmi, jak i z samym sobą. Steiner opisywał psychiczny azyl jako miejsce, które chroni przed bólem psychicznym, ale jednocześnie „zamraża” rozwój emocjonalny.
Dlaczego tworzymy psychiczny azyl?
Z perspektywy psychoanalitycznej taki mechanizm ma swoje korzenie w bardzo wczesnych doświadczeniach. Gdy dziecko przeżywa silny lęk, odrzucenie, chaosu emocjonalny lub brak bezpiecznej relacji, jego umysł szuka sposobu, by przetrwać. Jeśli rzeczywistość jest zbyt trudna do zniesienia, psychika może „odłączyć się” od niej i stworzyć własną przestrzeń, w której napięcie jest mniejsze.
To ważne: psychiczny azyl nie jest czymś „złym” samym w sobie. Jest próbą poradzenia sobie. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się dominującym sposobem funkcjonowania.
Jak wygląda psychiczny azyl w praktyce?
Psychiczny azyl nie zawsze jest oczywisty. Może przyjmować różne formy:
Osoba może sprawiać wrażenie spokojnej, opanowanej, a nawet dobrze funkcjonującej. W środku jednak często towarzyszy jej pustka, brak sensu lub trudność w przeżywaniu autentycznych emocji. Psychiczny azyl ma więc podwójny charakter:
Chroni:
Ale też ogranicza:
To trochę jak schronienie, które z czasem staje się więzieniem.
Czy można z niego wyjść?
Z perspektywy psychodynamicznej nie chodzi o to, żeby psychiczny azyl po prostu porzucić. On zwykle pełni jakąś funkcję, chroni przed doświadczeniami, które kiedyś były zbyt trudne do zniesienia. Psychiczny azyl można więc rozumieć nie tylko jako problem, ale też jako ślad pewnego sposobu radzenia sobie. W pracy terapeutycznej stopniowo staje się możliwe przyglądanie się temu, jak ten azyl działa: kiedy się uaktywnia, przed czym chroni, co pozwala omijać. Z czasem może pojawić się większa gotowość do pozostawania w kontakcie z emocjami i relacjami, które wcześniej były zbyt obciążające. To nie jest nagła zmiana ani „wyjście” w prostym sensie. Raczej powolny proces, w którym przestrzeń psychiczna zaczyna się poszerzać.